Wędrując przez zachodnią Andaluzję

Wędrując przez Andaluzję brzegiem morza i oceanu, czyli Nerja, Marbella, Tarifa, Cadiz z odwiedzinami w Gibraltarze i Rondzie

                                                                                                                                                           … czyli jak zwiedzać w krótkim czasie ale z głową

Na dwudniową wycieczkę autem po zachodniej części Andaluzji zdecydowaliśmy się pod koniec listopada. Pierwszego dnia odwiedziliśmy Nerje, Marbelle, Gibraltar, a po nocy w Tarifie pojechaliśmy do Cadizu i Rondy. Co pokazały nam te wszystkie miasteczka – zobaczcie sami! 🙂

Nerja – cudowne miejsce u wybrzeży morza śródziemnego.

Nerja jest to małe miasteczko położone nieopodal Malagi. Swoja sławę zawdzięcza dwom atrakcjom: Balcon de Europa i Akwedukt.

Ale od początku. Wjeżdżając do Nerji już czuć niesamowita atmosferę. Pełno białych budynków. Pomimo, że ta mieścina liczy około 20 000 mieszkańców, jest ona malutka i urocza. Zwiedzając, zachwycaliśmy się jak dzieci. Dookoła pełno było… drzewek pomarańczowych.

Wędrując dalej pośród kramów z pamiątkami i różnych sklepów dotarliśmy do najpiękniejszego miejsca: Balcon de Europa. Cudowna roślinność, widoki, morze, armaty, a nawet statua króla. Co tu dużo mówić, zobaczcie sami. Poprostu maravilloso! 🙂

Akwedukt w Nerji

Akwedukt zwany Eagle powstał ok 1880 roku w celu transportowania wody pomiędzy dwoma częściami wzgórz. Ciekawostką jest fakt, że nadal przepływa tam woda, choć młyn już od dawna nie pracuje.

Marbella

Kolejne miasteczko, które warto zwiedzić będąc w Andaluzji. Już przy wjeździe wita nas uroczy most z nazwa miasta. Tym razem zdecydowaliśmy się na odkrycie zakątków centrum miasta, wędrując wzdłuż wąskich uliczek. Wystarczy dosłownie kilkunasto minutowy spacer, żeby odkryć wszystkie zakątki.

Tarifa

Tarifa – najbardziej wysunięte na południe miasto w Hiszpanii, z przepięknym widokiem na Afrykę, do której jest tylko… 15 km. Tarifa jest też najbardziej popularnym miasteczkiem jeżeli chodzi o surfing!

Do Tarify dotarliśmy późnym wieczorem, i miało to być tylko miasto noclegowe. Jednak jestem bardzo szczęśliwa, ze znaleźliśmy tam również chwile na zwiedzanie. W Tarifie bowiem znajduje się najszersza plaża jaka w życiu widziałam! 😀

A nieopodal portu Zameczek oraz widok na Afrykę

Zakwaterowanie znaleźliśmy w South Hostel. Zaledwie 13 euro za noc ze śniadaniem – dobry deal 🙂
A sam hostel – cudo. Nie dość że jest on połączony ze szkółka surfingowa, gdzie mozna sie nauczyc wszystkich rodzajów surfingu np kite- i wind- to sam wystrój z deskami i innymi atrakcjami robi ogromne wrażenie. Hotel bardzo przyjemny, czysty, łóżka wygodne.

Gorąco polecam!

Cadiz

Centrum karnawału. Zdumiewające miasto u południowo-zachodnich wybrzeży Hiszpanii, które przypomina wyspę. Jadąc na sam cypel, który kryje w sobie wiele historycznych miejsc, przejeżdżamy drogą otoczoną z dwóch stron wodą. Fajne uczucie 😀

Mając zaledwie 3 godziny czasu w Cadizie, zdecydowaliśmy się na spacer wzdłuż oceanu, odwiedzając po drodze Castillo de Santa Catalina.

Jednak gdy zobaczyłam to długie molo prowadzące do Castillo de San Sebastian – nie mogłam się powstrzymać by tam nie iść. No i poszłam, ale niestety – zamek był w renowacji i zamknięty. Jednak widok z molo i sama droga, z której każdy turysta zboczył by przejść się po bardzo płytkim oceanie atlantyckim były bezcenne.

Następnie udaliśmy się do najsławniejszego punktu Cadizu – Katedry. Piękny moniument widoczny na każdej pocztówce Kadyksu.

Kolejnym punktem naszego zwiedzania był Rynek – Mercado Central. Akurat trafiliśmy na porę obiadową (a będąc w Hiszpanii – raczej porę tapasową), podczas której były otwarte wszystkie budki z najróżniejszymi dobrociami. Od kuchni hiszpańskiej po śródziemnomorską, arabską, a nawet chińską. My zdecydowaliśmy się na kuchnię włoską i oprócz pizzy z chorizo zamówiliśmy Supply – kulkę ryżową z mozzarellą i mięsem. Pyszota

Brytyjski Gibraltar w Hiszpanii.

Gibraltar to bardzo unikalne miasto-państwo. Swoją siedzibę ma na południu Hiszpanii, lecz jest zależne od Wielkiej Brytanii. Państwo to jest bardzo małe, bo ma zaledwie 6,55 km2 powierzchni z około 20 tysiącami ludności. Jednak jest on bardzo popularny miastem dla zwiedzających.

więcej informacji >> klik << (wkrótce link będzie aktywny) stay turned!

Już zaraz po wjeździe do Gibraltaru, znajdujemy się w samym środku lotniska i jego pasa startowego. Samoloty na Gibraltar lądują dość rzadko, w szczególności w okresie zimowym. Jednak w lato, jest ich dość sporo. W takich momentach, gdy samolot zaczyna lądować czy też startować, ulica jest zamknięta szlabanami na kilkanaście minut. Tak więc, możemy siedzieć w samochodzie tuż przed barierami i widzieć jakieś 100 metrów dalej lądujący samolot przed naszym nosem. To musi być niezłe uczucie.

Na Gibraltarze moimi punktami MUST SEE był Europa Point oraz Góra Gibraltarska, a w szczególności Upper Rock.

Na Europa Point można bezproblemowo dojechać autem, parkując kilka metrów od pomnika Sikorskiego, latarni i wielkiej armaty. 

Pomnik Władysława Sikorskiego odsłonięty w 2013 roku z okazji 70 rocznicy śmierci generała, upamiętnia śmierć uczestników katastrofy samolotu B-24 z 1943 roku.

Obok pomnika – śmigła możemy zobaczyć tablicę informacyjną o tej tragedii napisaną zarówno w języku polskim jak i angielskim.

Każdy Polak będąc w Gibraltarze powinien zdecydowanie odwiedzić to miejsce.

Gdy zdobyłyśmy szczyt, widok był niesamowity. Z jednej strony widoczny piękny port, z drugiej rozległe morze i ocean a z trzeciej – Afrykę. Na samej górze przywitali nas mieszkańcy, przyjaciele kochający wszystko co błyszczące, szeleszczące i plastikowe – małpy.

Ronda

Małe miasto położone około 100 km od Malagi jest bardzo turystycznym miejscem, co zawdzięcza sławnym kamieniołomom. Aby ujrzeć zdumiewający widok, musimy dojechać do Nowego Mostu, a tam za każdym rogiem czekają na nas niespodzianki. Spacerując po moście z jednej strony widzimy piękne i wysokie skały.

… lecz z drugiej strony są jeszcze wyższe… 🙂

Następnie udajemy się do punktu widokowego, gdzie przy zachodzie słońca oddajemy się kojącemu widokowi przepięknej natury.

Plaza de Torro i byki.

Plaza de torro jest w prawie każdym większym mieście. Tam odbywają się sławne walki byków. Ja z jednym zrobiłam sobie zdjęcie 😀

 

A wam jak się podoba zachód Andaluzji? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach. Ja jestem w siódmym niebie.

3 Comments

  1. Kocham Andaluzję 🙂 Nigdzie indziej nie poczuje się takiej kultury, tradycji i przywiązania do tych elementów jak właśnie tam. Uwielbiam tam wracać, zawsze odnajduje coś nowego dla siebie 🙂

  2. Ja, Sie haben richtig gesagt

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2019 Motylek w podróży

Theme by Anders NorenUp ↑